środa, 24 lutego 2016

Rod Campbell "Kochane Zoo" ("Dear Zoo") - z maluchem i na lekcji angielskiego

"Kochane Zoo" (oryg. "Dear Zoo") to książka, którą zna chyba każde anglojęzyczne dziecko. To prawdziwy hit i bestseller, wydany wreszcie (po ponad 30 latach od premiery) po polsku. Bałam się kolejnego popsutego tłumaczenia, ale niepotrzebnie, bo jest naprawdę świetne i nie psuje mi zabawy (a tekst jest bardzo łatwy, więc i maluchy sobie z nim poradzą) ;) I to rewelacyjnej zabawy, którą aż szkoda mi kończyć, a niestety przeczytałam ją wszystkim moim grupom w klasach 0-3. ;) No i mojej dwulatce oczywiście! 




"Kochane Zoo" to książka z podnoszonymi klapkami w formie przesyłek z Zoo - są tu więc skrzynie, są pudełka i kosze w różnych kolorach i rozmiarach. A pod tymi "opakowaniami" kryją się zwierzęta! Bo musicie wiedzieć, że bohater "Kochanego Zoo" napisał do Zoo z prośbą o przysłanie mu zwierzątka. Zoo próbowało i próbowało, ale żadne z przesłanych zwierzat nie spełniało oczekiwań zamawiającego. 









No bo sami powiedzcie, czy słoń nadaje się na domowe zwierzątko? Jest za duży! A lew? Zbyt groźny! To może małpka? Nieee, małpka jest zbyt psotna!  (W starszych klasach można użyć Dear Zoo przy okazji wprowadzania "too+adjective"!)



Ale nie martwcie się, Zoo metodą prób i błędów trafiło na pomysł, który okazał się strzałem w dziesiątkę! 







A teraz kilka słów o tym, jak "Dear Zoo" wykorzystałam na zajęciach języka angielskiego z uczniami z 1 a potem również 2 i 3 klasy. Choć większość nazw zwierząt była im znana, to nie było mowy o nudzie! 






Zanim przeczytaliśmy całą historię zapytałam uczniów, o czym może być książka, kiedy używa się sformułowań typu "kochane Zoo" (czy też "drogie Zoo"). Po odgadnięciu, że zaczynamy tak list, mogliśmy przejść do lektury. 

Już pierwsze czytanie nie obyło się bez zgadywania, bo te wszystkie skrzynie i paczki wzbudziły ogromne zainteresowanie uczniów. :) Przy drugim czytaniu sami podawali już nazwy zwierząt kryjących się w paczkach i mimo że wiedzieli, co tam "siedzi" i tak mieli niesamowitą radochę. :) 



Po dwukrotnym przeczytaniu książki przeszliśmy do flashcards - 1 klasa uczyła się rzeczowników (nie znali dotąd frog, camel i puppy), ze starszymi dziećmi skupiłam się na przymiotnikach. 

Po powtórzeniu słówek przeszlismy do gry w memory. Stworzyłam je korzystając z materiałów dostępnych na KizClub. Klasa 1 grała w wersję z samymi obrazkami. Klasa 2 i 3 grała w wersję, w której parę stanowiło zwierzę i opisujący je przymiotnik. Link do pobrania gier na dole

(wydrukowałam wersję z dwoma "scary" zamiastg"grumpy" więc wykorzystaliśmy kartonik z tytułem jako zastępstwo)







Kolejne ćwiczenia utrwalające poznane słownictwo to m.in. podpisywanie obrazków odpowiednimi przymiotnikami (nieutrwalone na zdjęciu) oraz dopasowywanie klatek do zwierząt. Zarówno moja dwulatka jak i sześciolatki w pierwszej klasie piszczały ze śmiechu gdy próbowałam "wsadzić" słonia do pudełka po żabie. ;) Pudełka są w różnych kolorach, a więc i nazwy kolorów można przy okazji powtórzyć. 




Zuzka poradziła sobie bez problemu z sortowaniem zwierzątek, dopiero przy piesku postanowiła, że znajdzie mu ciekawsze miejsce niż jego koszyk...









Z sześciolatkami zrobiłam też pacynki z materiałów znalezionych na DearZooAndFriends (do pobrania pdf z oficjalnymi materiałami w rewelacyjnej jakości). Gdybym znalazła je wcześniej być może to z nich spróbowałabym zrobić memory i domino, choć i tym stworzonym z materiałów KizClub nic nie brakuje. :) 





Tak, tak, domino również stworzyłam, choć na szybko i pogubiłam się jeśli chodzi o możliwe kombinacje. Mimo to da się w nie grać. :) Zachęcam do pobrania i zabawy :) 






Tu jeszcze fotka innych materiałów dostępnych na DearZooAndFriends Znajdziecie tam również wzór listu do Zoo, maski i szlaczki.





To co, może zaśpiewamy razem?:) 




Nadal nie macie dość? Może gra online dostępna na  DearZooAndFriends? :) Łatwe memory dla najmłodszych, z opcją wyboru - 2, 3 lub 4 pary. 









Link do plików do ściągnięcia / DOWNLOAD: 

memory  i   domino  - Dear Zoo

i bonus - animal actions 




Wpis w ramach mojego osobistego cyklu :

i w ramach Przygód z książką zorganizowanych przez Dziką Jabłoń






26 komentarzy:

  1. Fajna książeczka i rewelacyjne wykorzystanie jej do zabaw i nauki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu swoim i autora ;)

      Usuń
  2. Świetnie opracowany temat! Dzięki za materiały!

    OdpowiedzUsuń
  3. Na czym drukowałaś memory? Skąd te piękne kolorowe skrzynie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Mam nadzieję, że memory i domino się przydadzą.

      Memory drukowałam na zwykłym papierze, który z drugiej strony zadrukowałam czarno-białymi kropkami, ale uczniowie i tak twierdzili, że widać obrazki. Domino drukowałam już na papierze foto (i mimo to laminowałam).

      Skrzynie z KicClub: http://www.kizclub.com/storypatterns/dearzoo(C).pdf Polecam, można tam znaleźc rewelacyjne materiały do druku do wielu popularnych książek. Jeszcze nie raz tu je będę pokazywać, bo warto. :)

      Usuń
    2. Dziękuję za informacje i czekam na następne materiały językowe, zwłaszcza opracowania do książeczek :)

      Usuń
  4. Coś dla nas- Młoda lubi naukę angielskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka bomba! Bardzo zabawna :-) My mamy inną książkę tego autura w języku angielskim, nie pamiętam tytułu, ale chyba "Na wsi". Książka opowiada o chłopcu który szuka jajek na śniadanie i odwiedza wszystkie zwierzęta w gospodarstwie. Widzę, że uczysz języka angielskiego, a może doradzisz jak wprowadzać naukę u najmłodszych dwulatków? A może jeszcze zbyt wcześnie? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cofam pytanie! Pogrzebałam trochę u Ciebie na blogu i znalazłam odpowiedź. Piosenek już dawno słuchamy, lubimy bardzo Humpty Dumpty i Wheels on the bus :-)

      Usuń
    2. Ta książka w oryginale to "Oh dear", nie mamy jej, za to mamy 3 inne tytuły tego autora i na pewno je za jakiś czas pokażę na blogu. :)

      Co do nauki, to uważam że nigdy nie jest za wcześnie. Myślę, że dla maluchów angielskie słówko może stać się po prostu kolejnym synonimem słów polskich. Podejścia są różne - możesz np. podawać podwójne nazwy dla przedmiotów używanych podczas zabawy albo właśnie czasem mówić do dziecka wyłącznie po angielsku. Piosenki to mój ulubiony sposób, bardzo atrakcyjny dla dzieci. :) Można je wspierać kartami przedstawiającymi dane słówka (flashcards) i utrwalać grami, które je wykorzystują - np. memory.

      Usuń
  6. Książeczkę te rzeczywiście znają i uwielbiają wszystkie dzieci w UK, ale mysle ze wsrod naszych polskich uczniów tez zdobywa popularność. Przygotowałaś bardzo fajne materiały uzupełniające. Strona Dearzooandfriends - rewelacyjna! Przy okazji mogłam zobaczyć nasze polskie tłumaczenie dzieki Twoim zdjęciom. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim uczniom naprawdę przypadła do gustu. :) Taki mam plan na to kółko językowe, które w końcu jest mi dane prowadzić - zaznajomienie uczniów z literaturą i kulturą krajów anglojęzycznych. Dziś czytaliśmy From Head to Toe, za jakiś czas postaram się pokazać i tę książkę (będzie polski tekst;)).

      A na blogu pojawiał się już nie raz np. Carle, więc możesz sobie podejrzeć inne tłumaczenia. Ciekawe, czy odbierzesz je tak samo (negatywnie...) jak ja. :)

      Usuń
  7. Taka lekcja to dla uczniów sama przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprawdzie to było kółko językowe, ale i tak mam nadzieję, że byli zadowoleni :)

      Usuń
  8. Świetnie to wszystko zaaranżowałaś. Książkę zapisuję na przyszłość dla wnuków.
    Pozdrawiam M

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajna książeczka a pomysły na zabawy - super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) A książeczka naprawdę jest super :)

      Usuń
  10. Super pomysły na zabawę inspirowaną książką i naukę angielskiego. Spróbuję wykorzystać u mojej 19-miesięcznej córci :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! I książkę też polecam, bo otwierane klapki to naprawdę hit! Nawet dzieciaki w szkole chciały je otwierać. ;)

      Usuń
  11. Ja doszłam do wniosku, że dzieciaki już za duże na Drogie Zoo, ale zupełnie niespodziewanie książkę kupiła Babcia. I ku mojemu ogromnemu zdumieniu pięciolatek, wielki chłop, bawił się przy lekturze doskonale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :) Dzieci z zerówki miały mega radochę, a i starsze super się bawiły, więc stwierdzam, że ta książka ma w sobie coś magicznego. :)

      Usuń
  12. Linki zapisane! Chyba utknę na nich trochę ;) Zwłaszcza, że są tam materiały do książek, które mamy np. Pajączka i Bardzo głodnej gąsienicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wydrukowane też już czekają na laminowanie! :) Cieszę się, że się przydadzą.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...